Inwestycje w nieruchomości to jedne z najlepszych i najbezpieczniejszych inwestycji. Trzeba się jednak liczyć z tym, że przeważnie są to inwestycje długoterminowe. Ponadto wybierać trzeba mieszkania o modnym metrażu i w dobrej lokalizacji. Wtedy jest szansa na to, że sporo zarobimy. Jeżeli dysponujemy odpowiednimi środkami lub możemy zdecydować się na kredyt hipoteczny, to z pewnością warto wziąć pod uwagę możliwość zakupu mieszkania, jako lokaty kapitału.
Co kupować?
Pomimo utrzymującego się trendu wzrostowego (na poziomie 10-15 proc. rocznie), ceny nieruchomości w Polsce w znacznym stopniu odbiegają jeszcze od cen w Europie Zachodniej. Zdaniem specjalistów, taki stan rzeczy utrzyma się z powodzeniem jeszcze przez najbliższych kilka lat.
Warto więc w tym czasie przyjrzeć się rynkowi nieruchomości, szczególnie w dużych miastach, takich np. jak: Warszawa, Kraków, Poznań, Wrocław, Katowice, Gdynia czy Szczecin.
Według deweloperów, najbardziej poszukiwane są obecnie nieduże mieszkania dwupokojowe, o powierzchni 40-48 metrów kwadratowych, a zaraz po nich kawalerki.
Można się więc spodziewać, że właśnie takie mieszkania będą drożeć najszybciej, czyli powinny stanowić najlepszą lokatę kapitału.
Oczywiście, chodzi głównie o mieszkania położone w którymś z dużych miast, w atrakcyjnej lokalizacji, najlepiej w cichej i zielonej dzielnicy, z dobrym dojazdem do centrum i wyjazdem poza miasto. To wszystko w znacznym stopniu decyduje o cenie.
Za ile?
Ceny mieszkań o takiej samej powierzchni znacznie się różnią w zależności od miasta, dzielnicy i lokalizacji.
Przeglądając ogłoszenia prasowe lub oferty pośredników nietrudno zauważyć, że np. za cenę 40-metrowego, dwupokojowego mieszkania w najbardziej atrakcyjnej dzielnicy Krakowa (około 450-480 tys. zł), kupimy dwa takie same w równie atrakcyjnej dzielnicy Poznania (około 200 tys. zł) lub również dwa takie same mieszkania w którymś z wielkich, warszawskich blokowisk (około 200-210 tys. zł).
Pomijając jednak lokalizacje typowo ekskluzywne i skupiając się na pozostałych, w miarę atrakcyjnych dzielnicach dużych miast, trzeba liczyć się z wydatkiem rzędu 4-5 tys. zł. za metr kwadratowy nowego mieszkania.
Ceny mieszkań w starym budownictwie oraz mieszkań do remontu, są oczywiście, niższe.
Generalnie rzecz biorąc, na inwestycję w dobrze położone mieszkanie nie wystarczy 100 czy 150 tys. zł. Jeżeli zależy nam na dobrej rentowności tego rodzaju inwestycji to wypada przeznaczyć na ten cel około 170-220 tys. zł (kawalerka 30-34 m2), 220-260 tys. zł (dwupokojowe 40-48 m2), lub 350-540 tys. zł (trzypokojowe, 70 m2).
2010.02.16 (15:06)
Błeszyński: Przed nami kolejna bańka?
Witam serdeczenie,
Zapraszam do uczestnictwa w kolejnej edycji szkolenia dotyczącego inwestowania i zarabiania na rynku
nieruchomości organizowanego przez firmę Aquarius Property Investments.
Nabliższe edycja odbędzie się 23 stycznia 2010 roku w Warszawie.
Koszt szkolenia to 600 PLN (promocja do 6 stycznia).
Szczegóły na stronie www.inwestowanie101.pl
Pozdrawiam,
Paweł
Nie-ruchomości! Ruchomości? Nieruchomości!
..
http://kocham-inwestowanie.bo.pl
Myślę, że w czasie kryzysu, który nastąpił ceny będą spadać lub pozostaną na obecnym poziomie. Jeśli
chodzi o inwestycje w mieszkania to radziłbym poczekać i sprawdzać, jak obecnie będzie wyglądała
sytuacja w najbliższych miesiącach.
Pozdrawiam,
http://www.odpowiedzialne-inwestowanie.pl
moim zdanem ceny mieszkan spadna jak jzu lepiej w Ziemie:D
a warto tez w lokaty...i za pol roku za rok w mieszkanie lubwfundusze obligacji
Ceny mieszkań będą rosły w tempie 10-15 proc. rocznie. Nie ma się więc co dziwić, że rynek
nieruchomości w Polsce to obecnie łakomy kąsek dla inwestorów. Specjaliści przewidują, że ta
sytuacja nie zmieni się przez najbliższych kilka lat.
Hehe, jest koniec października 2008 czyli minęło ok 2,5 roku od napisania tego artykułu i teraz już
chyba nikt nie wierzy, że ceny 'będą rosły i że taka sytuacja nie zmieni się przez kilka dobrych
lat' - jak to w tamtym momencie (2006 r) przewidywali "specjalyści". Grunt to słuchać własnego
zdrowego rozsądku a nie takich specjalystów - lobbystów.
Pracuję w Aegon-ie i już odkładam na starość. Aegon S.A. oferuje programy oszczędnościowe wraz z
serwisem. Osoby zainteresowane proszę o kontakt. tel: 664-94-30-77 gg: 5734668
omijania podatku belki jak np Union ma coś takiego pod nazwą parasol.
czytając wasze wypowiedzi i zróznicowane zdania radził bym wam zapytać się samego Alana Greenspan'a
o nurtujące was pytanie : Czy warto inwestować w mieszkania. Zapewniam was, że napewno
wypowiedziałby się wyczerpująco na ten temat. Pozdrawiam
UniAkcje, Legg Mason zarabiają, to mieszkania to pewna inwestycja.
Nie chcę zrzędzić, ale inwestując w mieszkania można mieć stopę zwrotu 1000% w jakieś 5 lat. Właśnie
korzystając z kredytu. Ale ja jestem egoistą, a dzieci na razie nie mam :)
Jeśli kogoś interesuje inwestowanie w nieruchomości to sprawdźcie:
http://www.korpal.pl - oni trochę wiedzą na ten temat...
tym, którzy odradzają branie kredytu. Ja też jestem przeciwny zadłużaniu się na 30 lat. Zdecydowanie
wolałbym kupić swoje mieszkanie za gotówkę. Niestety w naszym pięknym kraju 300 tyś. zł to kwota,
którą nie dysponuje przeciętny obywatel.
A nawet gdybym nią dysponował to wolałbym azinwestować w fundusze agresywnego inwestowania i kredyt
spłacać z zysków, a dopiero przy ich braku umarzać jednostki.
Puki co jestem zadłużony na te 30 lat i nie narzekam, bo choć jeszcze się nie wprowadziłem do
swojego mieszania, to jego cena wzrosła o 80- 90 %.
Szkoda mi ludzi, którzy nie mają pojęcia o ekonomii i wypowiadaja się na temat inwestycji. Kochani,
radzę przejrzeć literaturęi poczytać o dźwigni finansowej. Każdy , kto ma choć trochę wiedzy, nawet
podstawowej, na pewno nie straci na inwestycji z kredytu. wystarczy tylko dobrze przeanalizowac
oferty kredytowe i wybrać mieszkanie w mieście z tendencją rozwojową. Sama mam zamiar zainwestować,
zle nie w mieszkanie a w ziemię pod dużym miastem. I już teraz wiem , że ta inwestycja zwróci się o
1000%, co prawda nie mi ale moim dzieciom. Tak już zrobiło kilku moich starszych kolegów i mówię wam
, że zyski są ogromne. dlategoszkoda mi takich ograniczonych właściciali umysłów jak Tomek1. I nie
chcę tu nikogo obrazić, ale doświadczenie moje i moich znajomych mówi co innego niż wasze.chyba
żyjecie jeszcze starym systemem.
dla twoich dzieci i wiesz z doświadczenia swoich kolegów, że tak jest tzn. co?? masz starszych
kolegów w porzednim pokoleniu bo rozumiem że on już te zyski zrealizowali tak?? może Ci się
koledzy z prababcią pomylili pozdrawiam i proponuje nie wyzywać tak lekko innych
myśleniem albo jesteś pod wpływem alkoholu. Piszesz, że warto inwestować w mieszkania bądź w
ziemię i podajesz przykład Twoich starszych kolegów. Ale równocześnie piszesz, że inwestycja
zwróci się o 1000% ale dopiero Twoim dzieciom. To ile starsi są Ci twoi koledzy skoro piszesz, że
już teraz zyski są ogromne?. Nie ma lepszej inwestycji od inwetycji w ziemię - nic nowego nie
wymyśliłaś. Zauważ że ja pisałem o braniu kredytów itd.Myślę, że masz ogólną i bardzo okrojoną
wiedzę - przypuszczam, że przeczytałaś jeden opradnik i próbujesz kogokolwiek pouczać. Musisz też
zauważayć że Twoje doświadzczenie i doświadzcenie Twoich znajomych nie jest dla kogoś
wyznacznikiem. Zwrot z każdej inwestycji jest uwarunkowany wieloma czynnikami. Mogę Ci tylko
napisać, że kupiłem w 1980 roku działkę budowlaną za 1000 dolarów a teraz jest ona warta 100 000
tys dolarów. Jak umiesz liczyć - to policz sobie zwrot z inwestycji. Także oszczędź sobie swoich
ogólnych, mało inteligentnych sugestii. Propozycja - cztaj więcej, więcej i więcej........
900 procent zysku .
100 tysiecy pierwiastkujemy przez pierwiastek 26 stopnia
( bo tyle lat) i wychodzi nam 1,557 czyli 155,7 procenta rosnie wartosc inwestycji i roczny
zysk (o ile inwestycja jest "zamrozona") wynosi 55 procent.
ma rację mówiąc że opłaca sie inwestować w mieszkania. Może troche jej sie za bardzo wyjechało
z niektórymi rzeczami ale nie rób wiochy! po co ją tak zjechałeś?
co ci chodzi!? Dla wielu ograniczonych ludzi zakup mieszkania to inwestcyja + miejsce do
zamieszkania. Co prawda wybudowanie lepianki na ziemi pod miastem moze byc ciekawym pomyslem
jednak komfort zycia moze byc zanizony. Kolejna sprawa jest to ze inwestycja w mieszkanie jest
bardzo dobra inwestycja srednioterminowa dla ludzi na zaawansowanym dorobku. Dobra inwestycja
raczej spekulacyjna. zwrot na opziomie 1,15 do potegi 5 to juz jest cos na okres za 5lat.
wytonuj.
Panowie: H.T, bm, gal anonim, Darecki, makler, tomek1, Lobbysta, agent nie... piszecie, że wam się
ten artykuł nie podoba i że jest lobbowany. Przepraszam na jakim świecie wy żyjecie? Może warto
panowie przejść się po biurach sprzedaży mieszkań w Warszawie. Mieszkania sprzedają się na etapie
dziury w ziemi, w środku lub pod koniec budowy nie ma już w czym przebierać (co lepsze i średnie już
sprzedane) a i to schodzi. Ceny natomiast jak zaprogramowane -sukcesywnie są podnoszone co parę
miesięcy. Spadki ceny? Wasze dziecinne marzenia. Ja żałuję, że 3 lata temu nie kupiłem (słuchałem
takich jak Wy co mówili, że po wejściu do Unii nie będzie drożej). Analiza jest prosta. Ludzie
potrzebują mieszkań, tych się buduje za mało. Miejsca w Wawa jest coraz mniej. Jeśli zdrożeją to co
najwyżej ludzie kupować będą mniejsze mieszkania a nie jak sugerujecie zbojkotują ceny. Na razie
jednak wzrosło zaiteresowanie nieco większymi metrażami niż kilka lat temu, kawalerki idą do
lamusa. Zatem żenujące komentarze to są z waszej strony. Nie chcecie to nie kupujcie, ale ludziom w
głowie nie mąćcie.
odkryłeś Ameryki twierdząc, że inwestycja w nieruchomości i ziemię jest najlepsza. Ale coś
dziwnego jest w tym, że srednio metr mieszkanie kosztuje 4000 zł a wybudowanie 2200 -2400. Ale
banki i deweloperzy potrzebują takich jak Ty. Pozdrawiam
częścią "układu"? Ty też postępujesz tak jak "wszyscy" ale jak "wszyscy z PISu". Proponuję iść
z tym do lekarza, jesteś po prostu malkontentem. Co komu z twoich komentarzy, namieszasz,
namieszasz i w końcu twoje wnioski potwierdzają, że artykuł jest słuszny. Ludzie kupują na
kredyt bo swoich pieniedzy nie maja. Znasz bajke o Salomonie? A Ty co? MIeszkanie w spadku
dostałeś czy się bogato wżeniłeś? Chyba, że Ci za marudzenie w pracy tak dobrze płacą.
iśc do lekarza. Akurat popieram PIS - dobrze zgadłeś. Zgadłeś też, że kupiłem mieszkanie za
gotówkę - ale za własne zarobione pieniądze. Jeżeli znasz firmę, która płaci za marudzenie
to daj znać. Jedyne miejsce gdzie za to płacą to jest Sejm. Zobacz także co to znaczy
malkontent, bo chyba nie znasz definicji.
inwestycja w nieruchomości i ziemię jest najlepsza tym samym potwierdzasz, że ceny będą rosły.
To się proszę zdecyduj, czy twierdzisz, że artykuł mówi prawdę czy też nie. To nie banki
chodzą po ludziach tylko ludzie chodzą do banków. Więc to chęć kupna mieszkań napędza rynek.
Jak by nie było zainteresowania to i na 0% bank by nie znalazł kredytobiorcy. Powiem tak...
zarzucasz mi brak zdania, wyzywasz od "osiołków", ubliżasz i za wszelką cene udowadniasz, że
masz rację. Ale co komu z twoich komentarzy... Twój komentarz to "dobry zwyczaj nie pożyczaj",
potem się z Anią zgadzasz, że na investycji zarabia. Prawda jest taka uogólniasz bo masz
kompleksy i chcesz coś na siłę udowodnić. A prawda jest taka, że na kredycie można zyskać i
można stracić, zależy na co się kredyt bierze, na jakich warunkach itd itd. Tu jest opisana
pewna charakterystyka rynku nieruchomości i trendy, które opierają się na obserwacji. Jesteś
frustratem to wszysko. Nie umiesz konstruktywnie dzielić się wiedzą, pewnie coś tam i wiesz
czego Ci nie ujmuję bo Cie nawet nie znam. Tylko prośba nieco mniej agresji i otwarcia na
spojrzenie innych.
rozszerzyłeś swoją wypowiedź o stwierdzenie, że można stracić albo zyskać albo wyjść na
zero - nie ma innej możliwości. Natomiast przeczytaj dokładnie artykuł i wtedy zauważysz,
że jest on ukierunkowany tylko na jedno hasło - bierzcie kredyty. Przepraszam Cię za "
osiołka " - rzeczywiście to nie jest dobre określenie. Pozdrawiam
środków to może albo zbierać przez całe życie mieszkając na wynajętym i w starości
kupić sobie (a raczej już spatkobiercom ) mieszkanie lub też może zacągnąć na nie
kredyt. Miszkać i go spłacać. Zgodzi się Pan chyba ze mną, iż oceniając ostatnie kilka
lat i patrząc w najbliższą przyszłość - bo trudno widzieć na 20 lat do przodu (nie będę
wdawał się w politykę, ale gospodarka chwała Bogu lub raczej dzięki finansistom radzi
sobie coraz lepiej) wskazuje, że kredyty to kusząca opcja. Wielu ludzi bardzo dobrze na
tym wychodzi (patrz komentarze) Zatem nie ma co demonizować zagadnienia i straszyć tak
sponiewieranego przez rządy społeczeństwa. Ludziom potrzeba przewidywalności i prognoz.
Artykuł reprezentuje pewne stanowisko, wg mnie słuszne (od kilku lat obserwuję
nieruchomości i sam inwestuje). Wyobraża Pan sobie artykuł, który niby coś udowadnia a
następnym zdaniu sobie zaprzecza? Artykuły się czyta różne, przez różnych autorów
pisane, zbiera się to w logiczną całość, ocenia rzeczywistoć i podejmuje decyzje. To
się nazywa analiza (nie twierdze, że Pan tego nie wie, wręcz przeciwnie). Zatem nie ma
co atakować tego artykułu, kpić i doszukiwać siępodstępnego wprowadzania w błąd lub
nakręcania konunktury. Winszuje zakupu własnego M za gotówkę, choć istotne jest kiedy,
za ile i co Pan kupił. Po zanalizowaniu Pana przypadku można by równie dobrze dojść do
wniosku, że nie umie Pan inwestować bo może warto było kupićmieszkanie za cash a
gotówkę inwestować na lepszy %, ale zostawmy to bo jak obaj doszliśmy do wniosku nie ma
jedynych słusznych racji. Zatem artykuł nie napędzi koniunktury ani na mieszania ani
na kredyty. Na mieszkania po prostu jest popyt bo młodzi nie chcą mieszkaću teściów -i
słusznie :-) Pozdrawiam!
Panowie: H.T, bm, gal anonim, Darecki, makler, tomek1, Lobbysta, agent nie... piszecie, że wam się
ten artykuł nie podoba i że jest lobbowany. Przepraszam na jakim świecie wy żyjecie? Może warto
panowie \
W 1998 kupiłem jedno mieszkanie, spłaciłem po 6 latach. W 2002 kupiłem kolejne na kredyt który
spłaca się z najmu pierwszego mieszkania. W tym czasie mieszkania wzrosły lekko 30%. W tym roku
kupuje kolejne dwa....na kredyt który spłaci najemca.
Kto to slyszal zeby tyle pieniedzy w mieszkanie pakowac.
Lepiej wynajac od jakiegos frajera i nie trzeba zadnych kredytow brac ani z bankami sie zadawac.
:))))
Mieszkania np. w Warszawie sa w tej chwili tak drogie ze naiwnoscia jest sadzic ze ceny jeszcze
podskocza. Mysle za za kilka miesiecy ceny zaczna spadac.
To nie prawda, że Polsacy są biedni. Ja mieszkam w Bydgoszczy i tu jest taki popyt, że mieszkań
brakuje. Doszło do tego, że stare mieszkania są droższe od nowych. Dlatego wziąłem kredyt i kupiłem
już drugie nowe mieszkanie. To super inwestycja , która się zwróci w dłużym okresie czasy. Moje
dzieci będą mi wdziędzne.
ceny mieszkań rosną w takim tempie rzeczywiście na pomorzu zachodnim w Kołobrzegu i Koszalinie. Wiem
to z własnego doświadczenia i rozeznania na rynku. Kupiłam chyba ostatnie tanie mieszkanie (na rynku
wtórnym) i teraz po DWÓCH MIESIĄCACH ono jest warte o 30 tys więcej czyli 1/3 tego co zapłaciłam. Na
szczęście nie musiałam brać kredytu bo nie stać by mnie było na spłatę nawet 500 zł/mc. W koszalinie
płace są dużo poniżej średniej krajowej.
Natomiast np. W łodzi ceny mieszkań stoją w miejscu i są niższe niż w Koszalinie!
Drogi Money.pl ;)
prosze pamietac, ze czytamy Panstwa witryne bo posiada ona wiele informacji na teamt miedzy innymi
inwestowania. I daltego prosze o nie zamieszczanie takich artykulow bo jeszcze ktos pobiegnie do
Banku wezmie kredyt bedzie czekal kilka lat ;) i nie zarobi a odsetki zarobi ale juz jego BANK ;)
człowiekiem a tak....
- nie pożyczajcie pieniędzy w bankach. Jeśli już musicie - to nie oddawajcie.Kredytobiorcy to
naiwniacy - szkoda mi Was. Mam prośbę do redakcji - napiści e- ile Wam dali za ten artykuł?
a nie pod pistoletem. podam ci moj przyklad jak zarobilam na kredycie, ciekawe czy mnie tez
nazwiesz zlodziejem?
4 lata temu wzielam kredyt w wysokosci 140 tys zł (kredyt w euro) na mieszkanie za 200 tys we
wroclawiu, splacilam ten kredyt jakos rok temu po nizszym kursie (tak sie stalo, ze trafila mi
sie gotowka). jak policzylam wszystkie koszty, wyszlo na to ze przez 3 lata bank zarobil na
mnie kilka tys zl. teraz moje mieszkanie jest warte podobno kolo 300 tys. bez kredytu bylabym
pewnie kilkadziesiat tys do tylu (koszt wynajecia do + kupno mieszkania drozej) i co ty na to?
ukradlam czy zarobilam na kredycie?
zarabia średnią krajową to co mu doradzisz?
Opieranie się na skrajnych przypadkach nie potwierdza reguły. Musisz wziąć pod uwagę to, że
inni mogą stracić pracę i nie mają z czego spłacić kredytu. I wtedy zlicytują Ci mieszkanie
za grosze. Mylisz kwestię spekulacji ze spłacaniem kredytu przez 30 lat. Przykład: bierzesz
kredyt w wysokości 10 000 tys franków po 3 zł za frank - po miesiącu frank spada do 2,8 zł
i wtedy spłacasz go z własnych środków - masz zysku przez miesiąc 2000 zł. -Podsumowując -
branie kredytów przy koniunkturze na mieszkanie oczywiście opłaca sie. Ale przy opłatach w
Polsce, które są np. 20-krotnie wyższe niż w Holandii jest to skrajnie ryzykowne.
NAJLEPSZE JEST FINANSOWANIE Z WŁASNYCH ŚRODKÓW-DOBRY ZWYCZAJ NIE POŻYCZAJ.
trzymac :) kredyty są dla tych co własnych środków w wystarczającej ilości nie
posiadają. wyobraz sobie, ze nie wszytkich w polsce stac na kupienie mieszkania za
gotowke. co im proponujesz? tluc sie po wynajetych mieszkaniach przez 20 lat a z
pieniedzy uzbieranych w skarpecie po 20 latach motor kupic?
- pozdrawiam
O UBOCZNYCH KONSEKWENCJACH BRANIA KREDYTU I EWENTUALNEGO GO NIESPŁACANIA - PSYCHOLOG,
PSYCHIATRA , PROBLEMY RODZINNE ITD
jak sie nie znasz to sie nie wypowiadaj.
ja właśnie ukończyłem Ekonomię na bardzo dobrej uczelni. Pamiętaj jak bank zachęca Ciebie
do wzięcia kredytu to nie robi tego bezinteresowanie. Mój wniosek jest taki - że albo
jesteś skrajnie naiwny albo mało inteligentny. Przypuszczam , że siedzisz w jakiejś małej
dziurze i chłoniesz każdą reklamę. Poczytaj trochę książek - pozdrawiam
osiągnąć wyższą rentowność dzięki finansowaniu zewnętrznemu aniżeli bez niego... stara
książkowa zasada....dodatkowo pozwolę sobie stwierdzić że twoja ostra krytyka
bezinteresowności banków przy dawaniu kredytów pozwala domniemać mi że masz dużą
awersję do ryzyka, a wiemy iskonale że sprawa awersji nie powinna być argumentem na
tak albo nie bo jest tylko indywidualnym spojrzeniem "inwestora" na potencjany
zysk/stratę... oczywistym jest że bank nie jest bezinteresowny bo przecież inaczej nie
mógłby istnieć.
a tak według mnie to inwestycja w mieszkania jest warta kredytu...:-)
bezpieczna - zycie nie to nie bajka i nie uczelnia - zauważam u Ciebie brak
doświadczenie. Znam takich co ryzykowali i teraz nie spłacą swoich kredytów do końca
życia. Chyba że mówisz o małych kwotach - to się możesz pobawić w ryzyko -
pozdrawiam
mieszkania to nie zrobisz czary mary i będziesz go miał. I nikt ci tego
mieszkania darmo nie da, więc jeśli nie masz gotówki to kredyt jest jedynym
rozwiązaniem.
mieć dachnad głową.
Inwestuję po to by zarobić i nie mieszkam w swojej inwestycji tylko zarabiam na
wynajmie.
Zarabiac jest lepiej za cudze pieniądze niż za swoje. Bank MUSI i POWINIEN
zarobić bo jak on nie zarobi to ja napewno stracę.
Co do zysków banków. Mój jeszcze nie odrobił a to przez niskie stopy procentowe
tego co dał mi w promocji. Wytargowa łem niską marżę :)
I najważniejsze najlepiej kupuje się mieszkanie na krechę jak się ma gotówkę.
Już nie moge się doczekać kiedy sprzedam swoją mała norkę i zarobioną gotówkę
jakieś 35%(dziś) + spłacone 50%kredytu zainwestuje w fundusze które spłącąć mi
będą odsetki od następnej inwestycji. Ale to za 3 lata co oby nie płącić podatku
od nieruchomości.